Szczęśliwe zakończenie Iwony i zwierzęcej gromadki
10 May 2019 /Happy ending
Share
Wychowałam się od urodzenia ze zwierzętami w domu, nie wyobrażam sobie życia bez nich. Miałam 3 psy po śmierci ostatniego z nich, nie umiałam odnaleźć się w domu gdzie nikt nie merda ogonem i się nie tuli.

Kotka mojej mamy spodziewała się kociaków, więc odrazu zdecydowałam że jednego wezmę. Było to 14 lat temu. Po trzech miesiącach życia dołączyła do mojego kocurka Pomponika mała porzucona kotka. Zostala wyrzucona w listopadowy poranek pod bramę Opery Leśnej w Sopocie. Mój kolega, który tam pracował przywiózł mi ją do domku. Miała 4 tygodnie, zapalenie spojówek, uszkodzoną wewnetrzną powiekę oczka, była zarobaczona i ledwo żyła. Przez tydzień nie wiedziałam czy przeżyje każdą kolejną noc. Było coraz lepiej dostała imię Psotka i jest z nami 14 lat tak jak Pomponik.

 

1

 

W zeszłym roku przeprowadziłam się na wieś, tutaj zastałam opuszczonego kocurka około 6 letniego. Jego pan zmarł w lutym, a kotem nie miał się kto zająć, biedak był głodny, wypłoszony, bał się każdego dźwięku, miał świeżbowca podskórnego, który powodował że bardzo się drapałi powstawały ranki na całym ciele, futerko było sfilcowane. Kot przeżył conajmniej 3 zimy w strasznych warunkach, bo jego Pan nie dbał o niego, wyrzucał na dwór bez względu na deszcz, czy mróz. Przygarnełam i go wyleczyłam, nie ma ran, nie ma świeżbowca, ma lśniące futerko.

 

4

 

W tym roku w marcu na szosie w wiosce, w której teraz mieszkam wyrzucono z auta psa. Mały przestraszony, rudzielec, błąkała się od podwórka do podwórka, było zimno, była głodna tak bardzo że potrafiła w śmieciach szukać jedzenia, a ludzie ją przeganiali, krzyczeli.... Biedna bała się tak bardzo i jednocześnie tak tęskniła za człowiekiem, że czołgala się kiedy ją zawołałam, bo nie wiedziała co ją czeka. Kiedy wyciągnęłam rękę żeby ją pogłaskać skuliła się i zesztywniała, a ja się rozpłakałam. Jak bardzo można skrzywdzić bezbronne zwierzę?! Przygarnęłam ją też, nic o niej nie wiedząc. Od razu wizyta u weterynarza, gdzie dowiedziałam się że ma jakieś 3-4 latka, jest suczką, rodziła już w swoim życiu, jest po ciężkich przejściach. Miała mnóstwo kleszczy, zapalenie spojówek i blokadę psychiczną przez bicie, zdarte gardło od szczekania. Nie wiem co przeszła i chyba nie chce wiedzieć! Teraz ma prawie 2000m2 podwórka, cieplutką budę wyłożoną kołderką i poduszkami, ale przydało by nam się typowe posłanie dla Rudej na lato. Ruda uczy się, że wyciągniętą ręką chcę głaskać, a nie bić, że miska jest zawsze pełna smakołyków i nie trzeba czekać aż pozwolę jej jeść, bo też miała tak, że nie ruszyła jedzenia dopóki jej nie pozwoliłam. Jest ze mną dwa tygodnie. Ale wiem że zostanie na zawsze, jest śliczna, kochana, merda swoim obciętym ogonkiem szczęśliwa, że ma dom, a my ją kochamy jakby była z nami od zawsze. I tak mam cały przygarnięty zwierzyniec. 

 

Nie potrafię przejść obojętnie wobec potrzebującego zwierzęcia. Musiałam je przygarnąć. Przygarnełam 3 zwierzęta przez 14 lat, wszystkie są ze mną do dziś. 

 

3 

Pytacie dlaczego nie wybrałam zwierzaka z hodowli. Nie wybierałam, zwierząt to one wybrały mnie. Los nas połączył, byłam w odpowiednim czasie we właściwym miejscu. 

Przygarnęłam zwierzaki z ulicy, więc nie miałam kontaktu z wolontariuszami w schronisku, ale bardzo dużą pomoc otrzymałam od lekarzy weterynarii. 

 

Przygarnięte koty szybko poczuły się jak w domu. Ostatni przygarnięty kocurek boi się gwałtownych ruchów czy nagłego hałasu, ale jest dobrze. Moja sunia bała się strasznie wyciągniętej ręki, kiedy do niej podchodziłam, kuliła się cała i sztywniała, podobnie gdy brałam ją na ręce. Co sprawiło że poczuła się dobrze w domu? Cierpliwość, dużo głaskania, spokojne przemawianie do niej, smakołyki za wspólną zabawę. Cały czas pracuję nad tym by było jej dobrze. Jesteśmy krótko razem, jeszcze pracujemy żeby była szczęśliwa, ale różnica jest już ogromna.

 

2 

Nie skupiam się na tym jak wyglądają, natura każdego stworzyła inaczej, wszystkie są piękne, nie rasowe, kochane, oddane i wierne. Nie da się opisać za co kocham? Nie kocham za coś, kocham za to że są z nami. Każdy jest inny. 

Jeśli życie postawi na mojej drodze kolejne zwierzę potrzebujące pomocy, to TAK! Napewno podejmę się kolejnej adopcji.

Warto adoptować, bo nie ma większego szczęścia niż świadomość uratowania życia. Nie ma nic piękniejszego, jak radosne błyszczące oczy zwierzęcia. 

 

Obszar roboczy 10-02 Obszar roboczy 2
Share
sizer
Wyniki konkursu "I żyli długo i szczęśliwie"
#adopcja #schronisko #ośrodekadopcyjny #ośrodek #adopcyjny #organizacjaadopcyjna #organizacja #adopcyjna #pomoc #wsparcie #pies #kot
09 June 2019
Happy ending
sizer
Szczęśliwe zakończenie Oli i Lenki
#greypet #sklep #pomoc #charytatywnie #wspieramy #schroniska #pies #legowisko #wyposażenie #zabawki #smycze #akcesoria
10 May 2019
Happy ending
sizer
Szczęśliwe zakończenie Katarzyny i Perełki
#greypet #sklep #pomoc #charytatywnie #wspieramy #schroniska #pies #legowisko #wyposażenie #zabawki #smycze #akcesoria
10 May 2019
Happy ending
sizer
Szczęśliwe zakończenie Pauliny i Maciusia
#greypet #sklep #pomoc #charytatywnie #wspieramy #schroniska #pies #legowisko #wyposażenie #zabawki #smycze #akcesoria
10 May 2019
Happy ending
sizer
Szczęśliwe zakończenie Martyny i piątki szczęśliwych zwierzaków
#greypet #sklep #pomoc #charytatywnie #wspieramy #schroniska #pies #legowisko #wyposażenie #zabawki #smycze #akcesoria
10 May 2019
Happy ending
sizer
Szczęśliwe zakończenie Dagi i Buddiego
#greypet #sklep #pomoc #charytatywnie #kot #legowisko #smycz #obroża #zabawki
10 May 2019
Happy ending
Featured products
Sort: