14 lutego to wyjątkowe święto dla tych, którzy kochają. Niezależnie od tego kogo tą miłością darzymy – mamę, tatę, dziadka, męża czy kota.

Tego dnia pokazujemy naszym bliskim, ile dla nas znaczą. Miłość nie ma żadnych ograniczeń – powinniśmy ją jednak okazywać z rozwagą. Nie tylko ludzie zasługują na ciepłe słowo, miły gest czy dobre traktowanie. I to nie zależnie od pory roku czy godziny. To święto także dla wszystkich zwierząt, które z pełnym oddaniem bezgranicznie kochają. Potrafią poświęcić nam czas, na każdym kroku są lojalne, bezinteresowne i kiedy patrzą swoimi oczami, wiemy, że jest w nich bezwarunkowa miłość. Dlatego też tę miłość okażmy im samym. Nie róbmy z nich nieprzemyślanych prezentów na żadne ze świąt, włącznie ze świętem miłości. Często zakupione pod wpływem impulsu, kaprysu czy chęci sprawienia przyjemności dziecku lub ukochanej osobie. Dlaczego to nieodpowiedni prezent ? Dlatego że ten prezent czuje, żyje i cierpi. Zgodnie z głównym aktem prawnym polskiego ustawodawstwa dotyczącym ochrony zwierząt, czyli ustawy o ochronie zwierząt z 1997 roku, zwierzęta są istotami żyjącymi, zdolnymi do odczuwania cierpienia1. Obala w ten sposób długo istniejący w naszej świadomości pogląd, iż zwierzęta są rzeczami, z którymi możemy robić co chcemy, bo nie podlegają żadnej ochronie, a co więcej – nie potrzebują jej, bo przecież nie odczuwają bólu. Ten błędny pogląd został wyeliminowany wraz z rozwojem medycyny oraz zwiększeniem empatii wśród ludzi. Wprowadzono nie tylko zakaz powodowania u naszych braci mniejszych cierpienia, lecz także nakreślono pewne obowiązki względem nich – w szczególności obowiązek szacunku, ochrony oraz opieki. Czy wypełniamy go wchodząc do sklepu zoologicznego, kupując chomika i kładąc go obok czekoladowych serduszek i bukietu purpurowych róż, tak samo jakby był nowymi perfumami lub zegarkiem? Samemu należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w ten sposób wypełniamy obowiązek, jaki nakłada na nas ustawodawca.

Kiedy minie pierwsza euforia nie mamy co począć ze zwierzęciem – pojawia się znużenie, frustracja z powodu nałożonej na nas odpowiedzialności – dowiadujemy się, że zwierzę to nie jest rozrywka na jeden wieczór, lecz przede wszystkim mnóstwo powinności. Musimy dbać o jego zdrowie, czystość środowiska, pożywienie. Zajmuje to sporo czasu i pieniędzy. Nie każdy, kto decyduje się na zakup, myśli o zwierzęciu w perspektywie kilku lub kilkunastu lat opieki nad nim. Myślimy „cudownie! Mam swojego zwierzaczka, będziemy się świetnie bawić!”, lecz dopiero po pewnym czasie zapala nam się w głowie ta ukryta lampka z napisem „zobowiązanie”. Nagle pojawia się panika: „co robić? jak to teraz odkręcić?”. Nie istnieje w Polsce rejestr właścicieli zwierząt, więc chcemy szybko i łatwo uwolnić się od problemu. Najprostszym wyjściem wydaje nam się porzucenie zwierzęcia, bo na zgłoszenie się do organizacji, której statutowym celem jest ochrona zwierząt, chyba zabraknie nam odwagi.

Wskazana wyżej ustawa wspomina o porzucaniu zwierząt w trzech artykułach.

Pragnę je pokrótce omówić. Pierwszy z nich odnosi się do porzucania jako jednej z przyczyn bezdomności zwierząt2. Jako zwierzęta bezdomne kwalifikuje się zwierzęta gospodarskie lub domowe, które zostały m.in. porzucone przez człowieka, a nie można ustalić ich właściciela lub osoby, pod której opieką przebywały do tej pory. Widzimy więc, że jedynie w sytuacji niemożności ustalenia właściciela bądź opiekuna można mówić o zwierzęciu bezdomnym. Z tym zagadnieniem wiąże się sformułowanie otwartego katalogu znęcania się nad zwierzętami w art. 6 ust. 2. Za znęcanie rozumie się zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień. Jednym z jego przejawów może być porzucenie zwierzęcia przez właściciela lub osobę, pod której opieką znajduje się zwierzę. Wbrew pozorom rozwiązanie wybierane przez nieodpowiedzialnych kupujących jest nieprzemyślane, ponieważ wiążą się z nim określone sankcje karne. Najdotkliwszą z nich jest kara pozbawienia wolności do lat 2, a jeśli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem (a przecież nie brak takich przypadków podczas porzucania zwierząt – przykładowo pozostawiania ich na krótkiej uwięzi bez picia i jedzenia, w dużej odległości od jakichkolwiek zabudowań, pozbawiając ich szansy znalezienia przez innego człowieka) to może ona wynieść nawet 3 lata3. Jak widzimy za chwilę przyjemności, a następnie chęci uwolnienia się od tego obowiązku mogą nas spotkać nieprzyjemne konsekwencje prawne. Należy pamiętać, że porzucenie zwierzęcia w każdej swojej formie jest karalne – niezależnie od tego, czy przywiążemy psa do drzewa w lesie czy po prostu pozostawimy na własnym osiedlu, różnica będzie polegała jedynie na wyborze rodzaju i wysokości sankcji przez wymiar sprawiedliwości. Należy jednak uznać, iż każda forma znęcania jest niehumanitarna i tak samo zasługuje na potępienie, gdyż nie ma żadnych argumentów przemawiających za tym, iż kupno i posiadanie zwierzęcia powinno wiązać się ze zmniejszeniem odpowiedzialności, gdyż ustawodawstwo jest zgodne i zgodność tę opiera na wielu badaniach naukowych – zwierzęta cierpią i nie ma powodów, by umniejszać ich cierpienie poprzez próby porównywania ich do cierpienia ludzkiego. Każdy przejaw dyskomfortu fizycznego lub psychicznego zasługuje na potępienie.

Ostatni raz problem porzucenia zwierzęcia wskazany jest w art. 9a ustawy, który nakłada na nas obowiązek powiadomienia najbliższego schroniska, straży gminnej bądź Policji. Nie jest więc to nasze prawo, coś co możemy zrobić, bo tak nam nakazuje serce lub sumienie, lecz obowiązek, który został na nas nałożony i który musimy wykonać. Powinno to być tak samo oczywiste jak udzielenie pomocy rannemu czy zawiadomienie odpowiedniego organu o przemocy domowej. Należy sobie uzmysłowić, iż pomoc zwierzętom nie jest jedynie przejawem naszej dobroci, lecz wynika wprost z regulacji prawnych.

Ciekawym pomyłem wskazanym w doktrynie jest możliwość zrzeczenia się „własności” zwierzęcia na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami albo innego podmiotu4. Pewnie ograniczyłoby to ilość porzucanych zwierząt i pozwalałoby uniknąć wielu negatywnych konsekwencji zarówno dla zwierzęcia jak i dla dotychczasowego właściciela. Jednakże póki co nie istnieje taka możliwość, a obowiązek opieki nad zwierzęciem istnieje oraz istnieć będzie, gdyż wynika on z pewnej zależności zwierząt wobec człowieka i z obowiązku wynikającego z samej istoty bycia istotą ludzką. Pozwala nam to na ochronę tych, którzy sami nie mogą się bronić i na czynienie wszystkiego, by samemu nie uczynić nic, co powodowałoby u nich ból lub cierpienie.

Dlatego należy się zastanowić, czy na pewno żywe stworzenie jest odpowiednim prezentem dla drugiej osoby – tym bardziej, gdy nie jesteśmy przekonani o jej odpowiedzialności i zamiłowaniu do zwierząt oraz dyspozycjach czasowych. Zwierzę nie jest rzeczą, którą można wyrzucić, gdy nam się znudzi albo jest zbyt finansowo- lub czasochłonne. Na początku należy uświadomić sobie obowiązki, jakie czekają nas w związku z jego posiadaniem, a dopiero potem rozważać możliwe przyjemności.

1. Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, Dz.U. 1997 nr 111 poz. 724, art. 1 ust. 1.
2. Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, Dz.U. 1997 nr 111 poz. 724, art. 4 pkt. 16.
3. Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, Dz.U. 1997 nr 111 poz. 724, art. 35 ust. 1a i 2.
4. M. Goettel, Sytuacja zwierzęcia w prawie cywilnym.

torba count 01

Torba na ramię Greypet – wspieraj ośrodki adopcji zwierząt