Gdy pojawisz się w schronisku i zobaczysz te wszystkie „schroniskowe” koty, masz ochotę przygarnąć wszystkie. Na szczęście zdrowy rozsądek i pracownicy schroniska śpieszą z pomocą.

Paulina opowiedziała mi o radach, których udzielali jej pracownicy schroniska oraz o tym, że warto wybrać kota z charakterem. Poznajcie historię Pauliny i jej Miszki!

Klaudia Ceglarz: Dlaczego Państwa kot jest taki wyjątkowy? Kim jest dla Pani?
Paulina: Ze zwierzętami jest trochę tak jak z każdą osobą, która jest z nami bliżej związana. Ten z kim spędzamy czas, z którym wiążemy wspólne wspomnienia, jest dla nas wyjątkowy, ważniejszy od innych. Tak jest na przykład z moim chłopakiem czy moim bratem. Obaj zawsze będą dla mnie odpowiednio – najlepszym na świecie chłopakiem i najlepszym na świecie bratem. Tak samo jest z naszym kotem. Dla kogoś nie jest on ani najpiękniejszy, ani najbardziej inteligentny, ani lepiej po „kociemu” wychowany niż inny kot ze schroniska. Nie jest tak naprawdę wyjątkowy… jest po prostu „nasz”. Rozśmiesza nas, a czasem martwi. Jest ważnym członkiem naszej rodziny.

Dlaczego ludzie kupują koty, zamiast znajdować swoich czworonożnych przyjaciół w schroniskach lub ośrodkach adopcyjnych? Dlaczego zdecydowała się Pani na przeciwny krok?
Szczerze powiedziawszy, nie wiem, nie mam aż tak dużego doświadczenia w tej sprawie. Z tego, co słyszałam to, czasem jest to kwestia chęci posiadania rasowego kota, który będzie miał określone przymioty. W innym przypadku jest to chęć posiadania kota od kociątka. Dlaczego zdecydowaliśmy się na inny krok… to proste, przede wszystkim dla pewności, że zwierzak jest zdrowy. Koty ze schroniska są wykastrowane/wysterylizowane, zaszczepione, odrobaczone, zaczipowane. Zdecydowaliśmy się też na dorosłego kota, ze względu na to, że taki kot już ma określony charakter. Jeśli jest w schronisku spokojny, a jego opiekun może parę rzeczy na jego temat powiedzieć, to jest to w dużej części, jeśli nie w 100% prawda.

Adopcja to słowo, które większości kojarzy się z długim, skomplikowanym procesem. Ile czasu zajęło Pani sprowadzenie kota do swojego domu?
Bardzo szybko udało nam się adoptować Miszkę. Szczerze powiedziawszy, sami byliśmy zaskoczeni, że wszystko udało się tak sprawnie załatwić. Przede wszystkim musieliśmy się udać na pierwszą wizytę, podczas której poznajemy kota, a on trochę nas. Przy czym, nie było to aż tak łatwe jak mogłoby się wydawać – kota należy wybrać spośród sporej gromadki innych zwierząt. Gdy już zaopatrzyliśmy się w niezbędny sprzęt dla Miszki, by jej było u nas wygodnie – kuwetę, legowisko oraz transporter, przyjechaliśmy drugi raz. Wtedy też, po wypełnieniu dokumentów, mogliśmy zabrać kota ze sobą.

W jaki sposób wybrała Pani tego „jedynego”? Czy otrzymała Pani jakąś pomoc ze strony pracowników schroniska? Czy miała Pani wiedzę na ten temat? A może była to „miłość od pierwszego wejrzenia”?
Wiedzą służył mi mój chłopak. Zresztą, to on był „mózgiem” całej operacji. Już wcześniej posiadał kilka kotów, dlatego też wie, z czym to się wiąże, oraz co trzeba zapewnić takiemu zwierzakowi. Oczywiście w schronisku Pani opiekująca się kociarnią, również miała dla nas wiele cennych uwag i rad. Pomogła też przy wyborze tego „jedynego” kota, ze względu na to, że po prostu znała ich charaktery, a jak wcześniej wspomniałam, było to dla nas dość istotne. Jednak na początku, gdy zobaczyliśmy te „schroniskowe” kociaki chcieliśmy wziąć wszystkie…  Aby się na któregoś zdecydować, określiliśmy, co jest dla nas najważniejsze, czyli jego usposobienie, by był niewychodzący oraz by nie był już podlotkiem. Idąc tym tropem, zostały nam do wyboru trzy kociaki, jednak Miszka ze względu na jej nieodparty urok, została przez nas wybrana.

Czy ośrodki adopcyjne prowadzą historię życia zwierząt, by ich przyszli właściciele mogli je poznać? Czy zna Pani szczegóły życia Pani kota?
Na pewno przebieg życia kota w samym schronisku jest skrupulatnie dokumentowany. Inaczej to się ma z „życiem przed” ze względu na to, że często są to zwierzęta przypadkowo znalezione, czy uratowane. Wiem, że Miszka była już raz adoptowana. Jesteśmy jej drugimi właścicielami. U pierwszego była raptem 2 tygodnie, ponieważ ten dostał silnej alergii na kota i niestety, ale musiał oddać kicię z powrotem do schroniska.

Miszka ma nieodparty charakter, to już wiemy. Czy mogłaby Pani opisać główne cechy swojego kota w kilku słowach?
Jest to taki mały, futrzany dzikus 🙂 Oczywiście żartuję. Jest to już prawie 2-letni buras, ze złotymi, wielkimi oczami. Trochę jakby się wiecznie dziwił temu, co widzi wokół siebie. Czasem, tak jak wspomniałam, lubi sobie swobodnie pohasać po mieszkaniu, ale na ogół jest to bezproblemowy, grzeczny kot.

Jakie 3 cechy posiada Pani kot, które różnią go od kotów z hodowli? Czy zauważa Pani jego wdzięczność, oddanie?
Na prawdę, nie wiem jak go porównać do kotów z hodowli… Powiem tylko tak – widzę, jak z miesiąca na miesiąc jego zaufanie do nas rośnie. To bardzo cieszy. Na początku był bardzo strachliwy, płoszył go każdy szmer. Teraz wie, że z naszej strony nic mu nie grozi. Jedynie darmowe czochranie i miska dobrej karmy 🙂

Czy ośrodki adopcyjne sprawdzają życie zwierząt po przekazaniu do nowych właścicieli?
Tak. Pani opiekująca się kotami w schronisku, dzwoniła do mnie kilkukrotnie z prośbą o informacje, jak się kot zadomowił, jak się sprawuje itp. Niejednokrotnie również ja kontaktowałam się ze schroniskiem, by uzyskać jakieś rady dotyczące kociej opieki.

Ile czasu zajęło zadomowienie się kota w Państwa domu?
Hm… Mija już 4 miesiąc, jak Miszka jest u nas. Pokazała nam już wiele wdzięczności i zaufania, jednak myślę, że ciągle wiele może ona nam, a my jej – dać.

Dziękuję za rozmowę!