O Karolinie i Sarze z Azylu Pod Psim Aniołem

Sara urodziła się wraz z siedmiorgiem rodzeństwa zimą, na budowie. Psiaki zauważył właściciel budowanego domu, który akurat na 2 miesiące przyleciał do Polski. Dokarmiał psiaki, ale jako, że wyjazd się nieuchronnie zbliżał, zaczął szukać dla nich pomocy i po wielu nieudanych próbach znalazł ją w końcu u Psiego Anioła.

W owym czasie zdecydowałam się, że weźmiemy jakiegoś psiaka na tymczas, ponieważ w moim domu rodzinnym były zwierzaki odkąd skończyłam 8 lat. A w tamtym momencie, w 2012 roku, z partnerem nie byliśmy pewni czy sprawdzimy się jako długoterminowi właściciele mieszkający już „na swoim”.

Wybrałam się do schroniska po jednego małego szczylka. Na zdjęciach spodobała mi się jej siostra, ale jak tylko stanęłam przed klatką z maluchami, wiedziałam, że to ona u nas się znajdzie. Bo jako jedyny szczeniak nie podeszła do krat klatki aby się przywitać, tylko siedziała na budzie i bacznie mi się przyglądała.

Chciałam ją zabrać do nas tylko na tymczas i znaleźć jej nowy, dobry dom. Po 2 dniach już wiedziałam, że nikomu jej nie oddam i jest u nas od 30 czerwca 2012. To najcudowniejszy, najwierniejszy przyjaciel jakiego kiedykolwiek miałam. Mimo, że musieliśmy zaliczyć z nią wiele zajęć integracyjnych dla psów, ponieważ od małego była bardzo lękliwa, warto było. To teraz zdrowy, zrównoważony, najukochańszy dorosły psiak.

Adopcja jej przebiegła bez żadnych problemów, polecam ją każdemu, kto faktycznie, świadomie chciałby mieć psiaka, a równocześnie chciałby pomóc jakiemuś bezdomniakowi.

Kochamy ją bo jest, bo ona kocha nas. Czy adoptowalibyśmy ponownie psiaka?? Oczywiście. Psiaki ze schronisk to najcudowniejsze, najmądrzejsze zwierzęta, oddają całe swoje serduszko właścicielowi.

Więcej na temat konkursu dowiesz się tutaj.